WIERZENIA I ZWYCZAJE NA WARMII

Zwyczaje i wierzenia ludowe na Warmii są bardzo bogate i osobliwe. Wiele z nich wiąże się z porami roku. Okresem o dużym nasileniu obrzędów była zima. Od Bożego Narodzenia do Trzech Króli obchodzono
Guziny, polegające na zabawach, podczas których można było nabić sobie guza. W Wigilię Bożego Narodzenia chodził po wsi orszak składający się między innymi ze sługi na siwym, drewnianym koniu zwanym
szemlem. W Sylwestra Warmiacy przygotowywali
breję, potrawę gotowaną z grubej, żytniej mąki sypanej na gorącą wodę. Gęstą breję gospodyni wlewała do dużej miski, a gdy nieco ostygła
"tedy w środku ugłaskała dziubdziułek i nalała stopionej słoniny ze skwarkami".
Piekli też
nowolatko - ciasto obrzędowe w kształcie zwierząt domowych - zapewniające dobrobyt w nowym roku.
Warmiacy wierzyli w istnienie
kłobuków - duszków tych ziem, raz pomocnych ludziom, innym razem złośliwych i zdradliwych. Starali się więc obłaskawiać kłobuki mlekiem, jajkami, wabić je puchowym posłaniem.
Również zwyczaje wielkanocne były na Warmii bardzo różnorodne.
Początkiem obchodów świąt była niedziela palmowa. Palmy wykonywano z gałązek bazi, zazielenionych gałązek brzozy, barwinku lub borówek oraz jałowca, zwanego w naszym regionie
kadykiem. Kotki z bazi poświęcone w tym dniu w kościele miały leczyć ból gardła.
W niedzielę wielkanocną o świcie obserwowano wschodzące słońce, wierzono, że w tym dniu słońce skacze i można zobaczyć na nim baranka. Następnie należało udać się do bieżącej wody i wygłaszając formułę:
Wodo kryształowa, obmywasz wszelkie korzenie, obmyj i mnie umyć się nią. Zapewniało to zdrowie i urodę.
W poniedziałek wielkanocny nie polewano się wodą, ale smagano się
kadykiem. Na Warmii jajka malowano w łuskach cebuli na brąz, a w źdźbłach żyta na zielono.