32/45
Na kolejną noc namiot rozbiliśmy nad Jeziorem Czarnym, położonym obok wsi Smolniki. Tu też spotkała nas duża niespodzianka, bo okazało się, że na polu namiotowym będziemy tylko sami. Na tym etapie mieliśmy pierwszą i na szczęście jedyną awarię. Trzeba było zakleić dziurę w dętce, co zrobiliśmy od razu, ale potrzebna była też nowa opona, którą na szczęście udało się kupić w miejscowym sklepie wielobranżowym.